#100 | CoverToCover | Isn’t She Lovely – 27/01/2021

Niemal co roku ukazywał się nowy album i przynosił kolejne przeboje, kolejne nagrody Grammy i kolejne utwory, które do dziś pojawiają się na scenach całego świata. Okoliczności powstania podwójnego albumu „Songs In The Key Of Life”, na którym piosenka „Isn’t She Lovely” znalazła się w wyśmienitym towarzystwie innych przebojów, które znalazły się na pierwszych miejscach list w różnych krajach są niezwykle ciekawe. Po nagraniu obsypanych nagrodami branży i słuchaczy „Talking Book”, „Innervisions” i „Fulfillingness' First Finale” Stevie Wonder zdecydował, że porzuci karierę muzyczną i przeniesie się na stałe do Afryki, żeby nieść pomoc dzieciom. Rozpoczął nawet przygotowania do wielkiego pożegnalnego koncertu. Na szczęście w niemal ostatniej chwili zmienił zdanie, podpisał nowy, niezwykle korzystny kontrakt z Motown na kilka albumów i uczcił ten biznesowy sukces nagrywając podwójny album „Songs In The Key Of Life”. Przebojów na tych płytach jest tak wiele, że inny dzisiejszy klasyk Stevie’go Wondera – „Pastime Paradise”, który ma już swój odcinek CoverToCover nie dostąpił nawet zaszczytu wydania na singlu. Jakby tego było za mało, podwójny album – w 1976 roku ciągle zjawisko dość nietypowe, uzupełniony został o dodatkową małą płytę z kolejnymi czterema piosenkami.

Album „Songs In The Key Of Life” zebrał wszystkie możliwe nagrody i dziś jest jednym z najważniejszych albumów Stevie Wondera obok „Talking Book”. Nagranie albumu trwało wiele miesięcy, ale wcale nie dlatego, że brakowało materiału, ale po sukcesie poprzednich płyt i w związku z niemal obsesyjnym perfekcjonizmem Wondera, trzeba było kilka razy przekładać premierę, bo artysta chciał jeszcze dokonać kolejnych zmian. W efekcie w nagraniu albumu wzięła udział ponad setka muzyków, wśród których znaleźli się między innymi George Benson i Herbie Hancock. Jednak cały album to osobiste dzieło Stevie Wondera.

W przypadku nagrań Stevie Wondera trudno o coś lepszego od oryginały, jednak całkiem niezłych wersji każdego z przebojów Stevie Wondera jest sporo. Do audycji wybieram więc wersję instrumentalna zagraną na dwie gitary przez francuskich muzyków - Sylvaina Luca Bireli’ego Lagrene w 1999 roku (album „Duet”) i moim zdaniem najlepsze wokalne wykonanie oprócz oryginału. Nagranie Stanisława Sojki powstało jedynie dwa lata po wydaniu oryginału, więc w czasie debiutu Sojki („Don’t You Cry”) to był ciągle aktualny przebój.
Logo