#109 | CoverToCover | Jingle Bells – 04/02/2021

Dziś świat nie pamięta o innych jego kompozycjach, a „Jingle Bells” znają wszyscy. Utwór został wydany w formie zapisu nutowego pod tytułem „The One Horse Open Sleigh”. Co ciekawe, wcale nie był pomyślany jako utwór świąteczny i w pierwszych latach swojego istnienia był raczej kojarzony z rozrywką, a niektórzy historycy nazywają go wręcz najbardziej popularną piosenką amerykańskich pijaków.

Dziś nie sposób ustalić, kiedy po raz pierwszy utwór stał się piosenką śpiewaną na święta, jednak pewnym jest, że to pierwsza taka piosenka zarejestrowana w sposób mechaniczny, podobno w 1889 roku (to nagranie zaginęło) i po raz kolejny przez zespół Edison Male Quartet, często na innych cylindrach Edisona nazywany też Haydn Quartet wcale nie w związku z repertuarem, ale dlatego, że nagrywali też dla innych wytwórni, nie związanych z Thomasem Alfa Edisonem. To nagranie można czasem odnaleźć na składankach archiwalnych kolęd i pieśni religijnych.

Wielu badaczy kwestionuje też dziś autorstwo Pierponta, który mógł usłyszeć pieśń od jednego z wiernych w kościele, w którym był organistą, lub przynajmniej wzorować się na jakiejś pieśni ludowej. Część historyków opiera taką tezę na różnicach językowych pomiędzy tekstem „The One Horse Open Sleigh” i nieco składniejszym angielskim innych pieśni o charakterze patriotycznym i wojskowym napisanych przez Pierponta. Dziś nie ma to już jednak żadnego znaczenia.

„Jingle Bells” to w stu procentach świecka pieśń, w założeniu pierwotnego tekstu opowiadająca o radosnej przejażdżce saniami z uprzężą uzbrojoną w dzwonki (tytułowe „Jingle Bells”). Stąd późniejsze przeróżne wersje językowe dopisane do oryginalnej melodii (zresztą z czasem również odrobinę zmienionej w stosunku do wersji oryginalnej opublikowanej w 1957 roku) podchodzą do treści oryginału dość luźno, posługując się raczej lokalnymi zimowymi rozrywkami.

Pierwsze przebojowe nagrania „Jingle Bells” zarejestrowali Orkiestra Glenna Millera w 1941 roku i dwa lata później wspólnie Bing Crosby i zespół Andrews Sisters. W 1951 roku sporą karierę zrobiła wielośladowa wersja Les Paula. Nagrania wszystkich wielkich głosów muzyki rozrywkowej i jazzowej znajdziecie bez problemu na świątecznych składankach. Ja wybieram nieco ciekawsze muzycznie interpretacje. Jimmy Smith w klasycznym organowym trio z gitarą i bębnami, jak zwykle dowcipny Bela Fleck z chórem mongolskich wokalistów i rockowo-bigbandowy Brian Setzer. Do tego dokładam dyskotekowego Eric’a Claptona, który tym nagraniem uczcił w 2018 roku postać młodego DJa Avicii, który zmarł kilka miesięcy wcześniej w wyniku osobistych problemów związanych z nadużywanie alkoholu. Dla mnie to jedno z najdziwniejszych nagrań Claptona w całej jego karierze. Nie regulujcie odbiorników, to sam mistrz z jego jedynej świątecznej płyty „Happy Xmas” z 2018 roku. Do tego dodaję klasyk najbliższy w tym zestawieniu oryginałowi z XIX wieku w wykonaniu Carli Bley i kwintetu instrumentów dętych grającego muzykę klasyczną - The Partyka Brass. Bardziej odległych od siebie muzycznie i jednocześnie ciekawych wersji w jednej krótkiej audycji chyba jeszcze nie było.

Logo