#111 | CoverToCover | A Case Of You – 04/02/2021

Albumu „Blue” pojawił się w 1971 roku i nie jest trudno powiązać motywy jego powstania, opisane zresztą wielokrotnie w kilku jej biografiach, z rozstaniem artystki z Grahamem Nashem. Niektórzy biografowie utrzymują, to alternatywna wersja historii powstania „A Case Of You”, że utwór ma wiele wspólnego z Leonardem Cohenem. Tak, czy inaczej, to świetny utwór o zauroczeniu i fascynacji drugą osobą, co przez pół wieku od jego powstania zauważyło wielu wyśmienitych artystów, którzy potrafią napisać własny materiał nie czując potrzeby sięgania po cudze przeboje.

Dla Joni Mitchell album „Blue” był muzycznym przełomem, płytą do dziś uznawaną za jedną z najważniejszych w jej obszernej dyskografii. Trudno uznać jej poprzednie trzy płyty, debiutancki album „Song To A Seagull”, „Clouds” i „Ladies Of The Canyon” za słabe. Poprzeczka za każdym razem wędrowała bardzo wysoko. Album powstał w czasie, kiedy Joni Mitchell ostatecznie (podobno za pomocą telegramu), rozstała się z Grahamem Nashem. To również początek jej muzycznej współpracy z Jamesem Taylorem, który na płycie zagrał niemal wszystkie partie gitary, co pozwoliło Mitchell sięgnąć po egzotyczny dulcimer, jednak nie ten, który znamy również ze słowiańskiej muzyki dawnej, na którym gra się uderzając w struny młoteczkami, ale taki wywodzący się konstrukcyjne z brytyjskiej cytry, na którym gra się palcami.

Utwory z albumu „Blue” są niezwykle osobiste i bezpośrednie, być może dlatego Joni Mitchell w czasie swojej długiej kariery nie grała ich zbyt często na koncertach. Nie było też mowy o przebojowych singlach. Fani muzyki Joni Mitchell nie słuchali radia i popularnych przebojów. Oni kupowali albumy. Stąd wysoka ocena płyty już w czasie jej premiery, potwierdzana do dziś we wszystkich zestawieniach płyt wszechczasów. „Blue” niemal zawsze jest w pierwszej dziesiątce takich rankingów, choć trudno oprócz „A Case Of You” wskazać jakąś inną wyróżniająca się na tle innych piosenkę. Wyznaczona do roli singlowego przeboju kompozycja „Carey” ledwo dotarła do pierwszej setki ważniejszych list przebojów. Za to album sprzedał się w momencie premiery w wielu krajach w nakładach usprawiedliwiających przyznanie tytułu platynowej płyty (w Wielkiej Brytanii nawet podwójnej za sześćset tysięcy sprzedanych egzemplarzy). Piękne to były czasy, kiedy młodzi siadali w domu i słuchali z uwagą i skupieniem 40 minutowych albumów.

W oryginalnym nagraniu usłyszycie dwie gitary, dulcimer i śladowe ilości innych instrumentów. W 2000 roku Joni Mitchell nagrała utwór ponownie (album „Both Sides Now”) w towarzystwie mniej więcej setki innych muzyków. Magia zaginęła w tłumie. „Blue” to tysiące razy lepszy album. W oryginale nie ma fortepianu, jednak życie kompozycji „A Case Of You” ułożyło się przedziwnie. Większość dobrych nagrań to te, w których dominującym instrumentem jest fortepian akustyczny. Dwukrotnie piosenkę nagrał Prince. Krótki fragment nagrania demo z 1983 roku ukazał się niedawno na płycie „Piano & A Microphone 1983”. Ja jednak wolę jego wersję przygotowaną specjalnie na płytę poświęconą piosenkom Joni Mitchell „A Tribute To Joni Mitchell” z 2007 roku. W nagraniu tego wyśmienitego albumu z kompozycjami Mitchell wzięli udział między innymi Bjork, Brad Mehldau, Elvis Costello, Annie Lennox i Caetano Veloso. Prince okazał się jednym z najlepszych. W jazzowym składzie, na niezwykle wzruszającym koncercie, w czasie którego ciężko chora Joni Mitchell wystąpiła na żywo łącząc się z wydarzeniem ze swojego domu, piosenkę zaśpiewał Kris Kristofferson, który w 1970 roku jako pierwszy miał okazję posłuchać finalnej wersji wszystkich piosenek, kiedy autorka zapytała go o ocenę przyszłego albumu „Blue”. Do tego dokładam instrumentalne wykonanie Jimmy Webba z płyty, na której skromnie umieścił jedynie jedną swoją kompozycję, a napisał przecież wiele doskonałych piosenek. Koniecznie sięgnijcie po jego album „SlipCover: Piano Arrangements”, no i oczywiście po genialny album „Blue” Joni Mitchell.
Logo