#38 | Cover To Cover | Killing Me Softly – 04/02/2021

Starsi będą pamiętali, że to przebój Roberty Flack z lat siedemdziesiątych, młodsi uznają, że to niemożliwe, żeby tak stara była piosenka Lauryn Hill i Wyclef Jeana. Prawda jest jednak jeszcze bardziej skomplikowana, bowiem Norman Gimbel napisał tekst do „Killing Me Softly” z pomocą Lori Lieberman, która z kolei uznała, że skojarzenie słów kill i softly może być ciekawe, jak głosi wielokrotnie powielana w różnych źródłach historia, pod wpływem koncertu Dona McLeana. Dziś o wydanej w 1971 roku jej autorskiej wersji mało kto pamięta i prawdę mówiąc nie jest to jakieś szczególnie fantastyczne wykonanie warte dalszych rozważań. Dlatego więc nie pierwszy już raz w cyklu CoverToCover zrobię wyjątek i jej wykonanie pominę. W trwającej do dziś karierze Lori Lieberman, która ma na swoim koncie kilkanaście autorskich albumów, prawo pierwszeństwa nagrania „Killing Me Softly” jest największym sukcesem. W momencie powstania utworu Lori Lieberman szykowała się do nagrania swojego pierwszego albumu, a jej życiowym partnerem był dużo starszy i zdecydowanie bardziej dla muzyki zasłużony Norman Gimbel. Tak oto zapomniana piosenka „Empty Chairs” Dona McLeana zainspirowała zapomnianą Lori Lieberman do napisania pierwszej wersji tekstu – wtedy jeszcze bluesa a nie piosenki (tytułowy song). Tytuł wybrał podobno Gimbel korzystając ze swojego magicznego zeszytu, w którym zapisywał sobie setki tytułów, które uważał za dobre dla przyszłych niewymyślonych jeszcze przebojów.

Pierwszą do dziś pamiętaną wersją piosenki jest nagranie Roberty Flack. Większość źródeł opisuje historię, jakoby znana już wtedy i mająca na swoim koncie świeży ogólnokrajowy amerykański przebój „The First Time Ever I Saw Your Face” (znowu cover, zapomnianego dziś Ewana MacColla), Roberta Flack usłyszała po raz pierwszy „Killing Me Softly” w wykonaniu Lori Lieberman w samolocie z wewnętrznego systemu pokładowej rozrywki. Roberta szybko skontaktowała się z Charlesem Foxem i uzyskała zgodę na wykorzystanie piosenki na koncertach. Piosenka w jej zmienionej w stosunku do oryginału wersji budziła podobno trudny do opanowania entuzjazm na widowni, a jej ówczesny producent – Quincy Jones (tak, ten który wymyślił Michaela Jacksona, skomponował utwór „Soul Bossa Nova” i dziś jest jednym z największych aranżerów i producentów wszechczasów) zabronił jej śpiewać „Killing Me Softly” dopóki nie ukaże się singiel z nagraniem studyjnym. Wedle innej wersji tej historii, owym doradcą zabraniającym dalszego wykonywania piosenki na koncertach przed jej nagraniem był Marvin Gaye, u którego gościnnie wystąpiła Roberta Flack i zaśpiewała utwór na bis rujnując show samego mistrza Marvina.

Nagranie, które później ukazało się na płycie „Killing Me Softly” zajęło Robercie Flack ponad 3 miesiące ze względu na wiele ścieżek wokalnych i utwór okazał się największym przebojem 1973 roku w USA. Jak to zaskakująco często zdarza się z wielkimi przebojami, o utworze zapomnieli na 20 lat niemal wszyscy oprócz fanów Roberty, dla której album zawierający ten przebój był największym sukcesem w karierze, choć nie wolno jej nazywać artystką jednego przeboju, choćby w związku z „The First Time Ever I Saw Your Face”. Po utwór w akcie desperacji sięgnął zespół Fugees, który tworzyły między innymi dwie dziś wielkie gwiazdy – Wyclef Jean i Lauryn Hill. Po tym jak pierwszy ich album był raczej komercyjną porażką, znaleźli się pod ścianą – mieli ostatnią szansę i umieszczając na swojej drugiej płycie „The Score” zapomniany przebój odnieśli wielki sukces – chyba nawet większy od Roberty Flack. Podobno Lauryn Hill i Prakazrel Pras znowu usłyszeli utwór (tym razem w wykonaniu Roberty) przypadkiem w radiu.

Dziś kompozycja Foxa i Gimbela (a także trochę Lieberman i Roberty Flack) pojawia się czasem jako wypróbowany cover na koncertach przeróżnych wokalistek. Na jednej z tras Marcusa Millera gościnnie utwór zaśpiewała Lalah Hathaway – moim zdaniem najlepsza wokalistka z tych, w których wykonaniu miałem okazję usłyszeć tą kompozycję. Ciekawe kiedy dowiemy się, że Marcus Miller usłyszał ten utwór przypadkiem w radiu… Ta historia dowodzi, jak wiele zależy od przypadku, ale też jak bardzo inspirującym medium dla muzyków było, jest i będzie radio – w formie reklamy koncertu Dona McLeana (dla Lori Lieberman), pokładowej minirozgłośni linii TWA (dla Roberty Flack) i odbiornika w samochodzie (dla Lauryn Hill). Na autobiografię Marcusa Millera, być może z ciekawą historią o „Killing Me Softly” przyjdzie nam pewnie jeszcze trochę poczekać. Historycznie rzecz ujmując, utwór jest uzależniony od radia, może historia Marcusa to potwierdzi…
Logo