#41 | CoverToCover | Witchi Tai To – 02/07/2021

Dla słuchaczy jego koncerty były udane niemal zawsze, choć dla samego Śmietany już niekoniecznie. Jednak, jeśli uważał, że grał dobrze – tak sam mi kiedyś powiedział, istniała szansa, że zespół na bis zagra „Witchi Tai To”.

Utwór napisał niejaki Jim Pepper, fantastyczny, choć niestety mało dziś pamiętany amerykański saksofonista. Jim Pepper pochodził z indiańskiego szczepu Kansa (znanego też jako Kaw) z Oklahomy. To ważne dla jego biografii i największego przeboju, który napisał, czyli „Witchi Tai To”, bowiem całe życie czerpał z dorobku folkloru przeróżnych szczepów indiańskich ze Środkowego Zachodu Stanów Zjednoczonych w warstwie muzycznej. Jeśli tworzył do swoich utworów teksty, a tak jest w przypadku „Witchi Tai To”, posługiwał się jedną z odmian języka krik (creek), zwanego też muskogee. Oryginalny tekst szybko dorobił się angielskiego tłumaczenia. Zwykle angielski tytuł utworu to „Everything Is Everything”, ale nie jestem w stanie zweryfikować prawidłowości tłumaczenia, bowiem nie udało mi się dotrzeć do żadnego tłumacza języka muskogee. Sam Jim Pepper śpiewał częściowo po angielsku i częściowo w wersji oryginalnej. Jednak to nie on był pierwszym wykonawcą tego utworu. Tu historia robi się naprawdę ciekawa. „Witchi Tai To” na koncercie Jima Peppera usłyszeli muzycy duetu Brewer & Shipley – Michael Brewer i Tom Shipley. Było to mniej więcej w 1968 roku. Melodia ich zachwyciła i postanowili ją nagrać. Udało im się odnieść niewielki sukces. Jednak to zespół z Jimem Pepperem w składzie – Everything Is Everything, o którym za chwilę, wprowadził piosenkę na listę przebojów pop Billboardu i podobno do dziś to jedyna kompozycja o pochodzeniu indiańskim, jaka znalazła się w tym zestawieniu. Ciekawostką jest, że zespół Brewer & Shipley, który jako pierwszy nagrał „Witchi Tai To” w niezmienionym składzie istnieje i koncertuje do dzisiaj, choć pozostaje lokalną atrakcją Kansas i Montanie. Jeśli chcecie posłuchać tego pierwszego wykonania – szukajcie albumu „Weeds”, który można w formie elektronicznej kupić na ich stronie…

Mocno pokręcona jest też historia pierwszego nagrania „Witchi Tai To” z udziałem autora – Jima Peppera. W 1969 roku ukazała się płyta zespołu Everything Is Everything zatutułowana „Everything Is Everything Featuring Chris Hills”, którą otwiera „Witchi Tai To”. Członkiem tego zespołu był Jim Pepper. W innej wersji historii zespołu Brewer & Shipley, jego członkowie usłyszeli po raz pierwszy swój przyszły przebój w radiu, grany właśnie z tej płyty, a nie na koncercie Jima Peppera. Dwa lata później ukazał się album samego Jima Peppera zatytułowany „Pepper’s Pow Wow”, dziś praktycznie nie do zdobycia, na którym znalazł się ten utwór po raz pierwszy zarejestrowany przez zespół dowodzony przez kompozytora piosenki.

Zanim powstał zespół Everything Is Everything, Jim Pepper w latach 1965 – 1968 grał w grupie The Free Spirit, która w wielu amerykańskich podręcznikach historii jazzu uznawana jest za pierwszy zespół jazz-rockowy. Niestety muzycy zespołu, w którym oprócz Jima Peppera swoje muzyczne kariery zaczynali Larry Coryell i Bob Moses nagrali tylko jedną oficjalną płytę – „Out of Sight and Sound”. Dziś dyskografię tej grupy uzupełnia ciekawe, po latach odnalezione nagranie koncertowe – „Live at the Scene”. O potencjalnym wykonywaniu „Witchi Tai To” przez tą formację nic mi nie wiadomo.

Później za utwór wzięli się muzycy europejscy. Dwukrotnie kompozycję Jima Peppera zarejestrował zespół Oregon (albumy „Winter Light” z 1974 roku i „Out Of The Woods” z 1978). Ja za najciekawszą wersję autorską uważam koncertowe nagranie Jima Peppera z płyty „Polar Bear Stomp” zarejestrowanej w Wiedniu w 1991 roku na kilka miesięcy przed śmiercią muzyka. Pokazując zupełnie inny muzyczny kontekst, a jednocześnie wskazując jak wiele w muzyce Jana Garbarka słychać brzmień charakterystycznych dla Jima Peppera, do skróconej monografii „Witchi Tai To” wybieram jego nagranie z płyty o tym samym tytule nagranej z Bobo Stensonem, Palle Danielssonem i Jonem Christensenem w 1974 roku. Spotkałem się z tezą, że Garbarek, David Sanborn, a może nawet Michael Brecker pożyczyli sobie sporo od Jima Peppera. To chyba zbyt daleko idące uproszczenie, ale sam Garbarek grał „Witchi Tai To” wielokrotnie. Dla mnie jednak chyba już na zawsze ten utwór będzie przepięknym bisem Jarka Śmietany, który umieścił go na dwóch płytach – „Ci Si Strut” i „Out Of The Question” z Johnem Purcellem. „Witchi Tai To” to jedna z najpiękniejszych jazzowych ballad wszechczasów. Przynajmniej wśród tych mniej znanych.

Logo