#61 | Cover To Cover | St. Thomas – 04/02/2021

Sonny Rollins jak mało kto potrafi połączyć chwytliwe melodie z otwartą strukturą kompozycji umożliwiającą przygotowywanie przeróżnych aranżacji na różne składy instrumentalne.

„St. Thomas”, jak wiele bluesowych, folkowych i jazzowych kompozycji jest adaptacją wcześniej znanej melodii o ciekawej geograficznej historii. Ślady kompozycji Rollinsa, co zresztą sam kiedyś przyznał, odnaleźć można w staroangielskiej piosence „The Lincolnshire Poacher”, która po raz pierwszy ukazała się w druku pod koniec XVIII wieku, ale z pewnością śpiewana była w Anglii dużo wcześniej. Jednak gdyby melodia, w zamyśle nieznanych twórców tekstu i muzyki trafiła z Anglii bezpośrednio do Stanów Zjednoczonych, nie byłoby to jakoś szczególnie ciekawe. Zanim wojskowa pieśń armii angielskiej stała się jazzowym standardem, najpierw była popularną dziecięcą kołysanką na Wyspach Dziewiczych. Melodię, która miała stać się później jazzowym przebojem, małemu Sonny Rollinsowi śpiewała matka. Sam Sonny Rollins jest rodowitym nowojorczykiem, jednak jego rodzice urodzili się właśnie na jednej z wysp archipelagu Virgin Island na Karaibach. Można więc powiedzieć, że Sonny Rollins melodię „St. Thomas” wyssał z mlekiem matki.

Nagranie pochodzące ze słynnej płyty „Saxophone Colossus” – jednej z najważniejszych wczesnych płyt Sonny Rollinsa nie było pierwszą rejestracją „St. Thomas”. Niemal rok wcześniej melodię, wtedy jeszcze podpisaną jako tradycyjną, czyli nieznanego autorstwa nagrał Randy Weston na płycie „Get Happy With The Randy Weston Trio”. Całkiem niewykluczone, że Randy Weston poznał melodię niezależnie od Sonny Rollinsa, bowiem jego ojciec pochodził z Jamajki, czyli miejsca całkiem bliskiego Wyspom Dziewiczym. Na jego płycie utwór nosi tytuł „Fire Down There”.

Nigdy nie słyszałem o żadnej kłótni pomiędzy Westonem i Rollinsem o autorstwo „St. Thomas”. Randy Weston poddał się chyba trochę bez walki, bo o jego płycie „Get Happy” mało kto dziś pamięta, za to „Saxophone Colossus” jest na każdej liście najważniejszych płyt jazzowych wszechczasów.

Saint Thomas to jedna z Wysp Dziewiczych, które w całości zostały w 1917 roku kupione przez rząd USA od króla Danii, co miało służyć zachowaniu kontroli nad strategicznie ważnym obszarem Karaibów i Kanału Panamskiego w niespokojnym okresie pierwszej wojny światowej. Dziesięć lat później wszystkim mieszkańcom przyznano amerykańskie obywatelstwo, co ułatwiło rodzicom Rollinsa przeprowadzkę do Nowego Jorku, gdzie w 1930 roku przyszedł na świat kompozytor „St. Thomas”. Nikt nie kwestionuje autorstwa Rollinsa, mimo tego, że melodia jest adaptacją. Sam Rollins udowodnił zresztą, że potrafi pisać jazzowe standardy nie tylko adaptując stare melodie, ale też tworząc zupełnie nowe. Stworzył przecież tak doskonałe kompozycje, jak „Doxy” i „Airegin” napisane dla zespołu Milesa Davisa z udziałem Rollinsa. Napisał też, tym razem opierając się na akordach „I Got Rhythm” George’a Gershwina, znowu dla zespołu Milesa Davisa, w którym grał „Oleo” – jedną z najbardziej znanych i najczęściej nagrywanych jazzowych melodii.

Z wielu ciekawych wykonań oprócz oryginału wybieram oryginalne składy instrumentalne – duet gitary i kontrabasu (Jim Hall i Ron Carter) z fantastycznej płyty „Alone Together” i fragment pochodzącego z tego samego, co nagranie Halla i Cartera 1973 roku, ale wydanego dopiero w latach dziewięćdziesiątych koncertu Cedara Waltona, w którym mimo obecności całkiem sprawnego saksofonisty – Clifforda Jordana, dominuje fortepian. Jim Hall i Ron Carter wrócili do „St. Thomas” jeszcze raz dekadę później w nagraniu koncertowym „Live At Village West”. Ten album też bardzo Wam polecam, choć po długich poszukiwaniach idealnego wykonania „St. Thomas” doszedłem do wniosku, że najlepiej zagrał sam Sonny Rollins przedstawiając światu swoją kompozycję po raz pierwszy na płycie „Saxophone Colossus”.
Logo