#96 | CoverToCover | I’ll Be Your Baby Tonight – 27/01/2021

Jaki cudem piosenka „I’ll Be Your Baby Tonight” wyszła spod pióra Boba Dylana w czasie, kiedy przygotowywał album „John Wesley Harding”, który miał przypominać postać Wesleya Hardina (skąd błąd w nazwisku też nie wiem, z pewnością nie jest przypadkowy, może być kolejną tajemniczą szaradą Dylana, albo zwyczajnie wynikać z jakiś przyczyn natury prawnej) wiedzieć może chyba tylko Sara Lownds, jego ówczesna żona, bo z pewnością ten tekst jest napisany dla niej. To jedna z niewielu prostych piosenek pop o miłości, jaką kiedykolwiek napisał Bob Dylan. Te o trudach miłości, też zresztą o Sarze, produkował kilka lat później w większej ilości.

Analiza każdego, nawet tak prostego tekstu Dylana, to materiał na poważną pracę naukową, więc pozostawię dociekanie, dlaczego kiedy tekst potrzebował ptaka, znalazł się tam akurat mockingbird (przedrzeźniacz, raczej północny, bo tylko ten zdaje się występuje na kontynencie amerykańskim) pozostawię specjalistom.

Być może prywatne życie Dylana w 1967 roku potrzebowało publicznego manifestu w postaci „I’ll Be Your Baby Tonight”, a może raczej ciemna i ponura wymowa ważnych tekstów z „John Wesley Harding” potrzebowała czegoś bardziej komercyjnego i zdatnego do wydania na singlu? Faktem jest, że utwór po raz pierwszy wykonany na słynnym koncercie na wyspie Wight w sierpniu 1969 roku przetrwał w repertuarze Dylana znacznie dłużej niż związek z jego pierwszą żoną. Może więc to zupełnie nie jest o Sarze, tylko o kimś, albo czymś zupełnie innym, a może to tylko ocieplacz wizerunku albumu?

Utwór nie ukazał się na singlu, a z płyty raczej bardziej pamiętane są inne utwory – klasyczny dziś „All Along The Watchtower”, czy często grywany „I Dreamed I Saw St. Augustine”. Album zawiera dwie piosenki o miłości – ta druga, to zapomniany dziś utwór „Down Along the Cove”, nieco mniej udany.

Nawet jeśli „I’ll Be Your Baby Tonight” nie pasuje do Dylana i do albumu „John Wesley Harding”, to z pewnością spodobał się innym wykonawcom, zarówno takim, którzy często sięgali po utwory Dylana, jak i tym, którzy nie lubili zaangażowanych tekstów, ale cenili dobre piosenki o miłości. Wśród wykonawców piosenki szybko znaleźli się Jose Feliciano, Linda Rondstadt, Emmylou Harris, The Hollies, Maria Muldaur i Ramblin’ Jack Elliott. To jednak etatowi wykonawcy klasyków Dylana. Wśród innych, którzy w życiu nie zaśpiewaliby politycznych tekstów Dylana, znaleźli się Engelbert Humperdinck i Kriss Kristofferson. W 1971 roku piosenkę śpiewała Urszula Sipińska. Światowy hit z tego utworu w 1990 roku zrobił Robert Palmer, jednak nikt nie zaśpiewał tej piosenki tak pięknie jak Nora Jones. Jej nagranie ukazało się na singlu w 2002 roku i do dziś nigdy nie znalazło się na jej oficjalnym albumie (jeśli nie liczyć piekielnie drogiego winylowego boxu „The Vinyl Collection”). Jak dla mnie przebiła nawet Dylana, choć ciągle uważam, że nigdy nie udźwignęła ciężaru nagrania dobrej płyty w całości.
Logo