#97 | CoverToCover | You’ve Got A Friend – 27/01/2021

Carole King, autorka „You’ve Got A Friend” zaliczyła w 2017 roku niezwykle udany remake dzieła swojego życia – albumu „Tapestry”. Pewnie całkiem niedługo ukaże się rozszerzona edycja jej koncertu „Tapestry: Live At Hyde Park” z 2017 roku z dodatkiem oryginalnego albumu z 1971 roku. Moim zdaniem „Tapestry”, może oprócz najlepszych dzieł Dylana i „Nebraski” Bruce’a Springsteena jest najbardziej przebojową i najlepiej opowiedzianą płytą w historii nagrań autorskich – takich, w których lider jest autorem kompozycji i muzyki, a także opowiada pewną spójną historię za pomocą całego albumu. Może do tego wąskiego grona dorzuciłbym jeszcze ze dwie płyty Neila Younga. Z pewnością jednak „Tapestry” to album niezwykły. „I Fell The Earth Move”, „Locomotion”, “It’s Too Late” i “You’ve Got A Friend” to cztery największe przeboje z tej skromnej płyty artystki, dla której był to dopiero drugi album i która po latach pisania przebojów dla innych artystów i rozstaniu ze swoim partnerem, zarówno życiowym, jak i zawodowym postanowiła wziąć gitarę i wyjść z cienia wielkich gwiazd. W Stanach Zjednoczonych w ciągu kilkunastu miesięcy po premierze albumu sprzedało się ponad 10 milionów egzemplarzy „Tapestry”. W związku z tym łatwo jest obronić pięknie wyglądające twierdzenie, że na każdej najmniejszej nawet uliczce w najmniejszej mieścinie Ameryki, ktoś ma na półce „Tapestry” i tak jest do dzisiaj.

Carole King, jak sama przyznała kiedyś w wywiadzie, przeprowadzonym przez niezrównanego Paula Zollo, autora dwóch ogromnych tomów wywiadów z twórcami piosenek znanych jako „Songwriters On Songwriting”, pierwszą piosenkę napisała w wieku lat dziewięciu, później dostarczyła razem z Gerry Goffinem niezliczonej ilości przebojów takim wykonawcom jak Aretha Franklin („Natural Woman”), The Beatles („Chains”), Little Eva („The Loco-Motion”, później wielki przebój grupy Grand Funk Railroad), Bobby Vee („Take Good Care of My Baby”), Herman’s Hermits, Dusty Springfield, The Drifters i The Chiffons.

W tym samym wywiadzie zapytana, czy „You’ve Got A Friend” powstała z myślą o jakiejś rzeczywistej postaci, przyznała, że za tekstem nie kryje się żadna rzeczywista historia. Ot, samo się napisało. Gratuluję talentu.

Przeboje muzyki popularnej na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych były często wkrótce po premierze nagrywane przez innych wykonawców. Młodzi ludzie chcieli słuchać znanych melodii, ich interpretacja nie była tak ważna. Wykonawcy przebojów byli trochę anonimowymi głosami z radia, mało kto widział ich na żywo, a to, w co się ubierali albo co jedli na śniadanie nie było tematem codziennych rozmów „o muzyce”. Dlatego też muzycznie ciekawszą od oryginału wersję przygotował w kilka tygodni po premierze „Tapestry” niezrównany Donny Hathaway, a krótko później przebił sam siebie poprawiając swoje nagranie w towarzystwie Roberty Flack.

Na swojej debiutanckiej płycie doskonale przebój Carole King zaśpiewał Stanisław Sojka, choć oryginał zawsze pozostanie wybitny, choć muzycznie najprostszy. To coś w rodzaju najlepszego na świecie demo – instrukcji jak zaśpiewać tą kompozycję udzielonej przez Carole King. Warto też sięgnąć po nagranie koncertowe autorki z 2017 roku z Hyde Parku i przy okazji przypomnieć sobie dzieciństwo Michaela Jacksona – czyli album „Got To Be There” z 1972 roku zawierający wyśmienitą wersję „You’ve Got A Friend” w wykonaniu 14 letniego późniejszego króla popu.
Logo