Cantaloupe Island – 25/08/2020

Światowej popularności utwór nie zawdzięcza niestety doskonałemu nagraniu Herbie Hancocka z płyty „Empyrean Isles”, ani innym wyśmienicie improwizowanym nagraniom studyjnym i koncertowym. Utwór spopularyzował swoją przeróbką zespół Us3 w 1993 roku umieszczając kompozycję zatytułowaną „Cantaloop (Flip Fantasia)” na swoim albumie „Hand On The Torch”. To wykonanie znalazło swoje miejsce na ścieżkach dźwiękowych wielu filmów. W swoim nagraniu zespół Us3 nie tylko uprościł kompozycję Hancocka, ale też pożyczył sobie fragment zapowiedzi słynnego mistrza ceremonii z Birdland – Pee Wee Marquette’a. Co prawda zapowiedź dotyczy koncertu zespołu Arta Blakey’a, co nie ma nic wspólnego ani z Hancockiem, ani z Us3, ale taka już natura tego rodzaju twórczości. Kolejnym samplem jest fragment utworu Lou Donaldsona „Everything I Do Gonna Be Funky (From Now On)”. Zostawmy jednak zbyt prostą i mocno już dziś zakurzoną wersję Us3 i sięgnijmy po prawdziwie jazzowe, choć tyle mniej popularne, co muzycznie ciekawsze wersje nagrane przez mistrzów jazzu.

Nie może oczywiście zabraknąć fantastycznego oryginału, który zdaje się na zawsze wiązać przebojową melodię „Cantaloupe Island” z fortepianem i brzmieniem kornetu Freddie Hubbarda. W premierowym nagraniu wzięli też udział Ron Carter i Tony Williams. Kiedy po ponad 20 latach od wydania albumu „Empyrean Isles” wytwórnia Blue Note postanowiła zorganizować galowy koncert gwiazd, który znamy dziś jako „One Night With Blue Note”, do oryginalnego składu dołączył jeszcze Joe Henderson na saksofonie. Warto sięgnąć również po to nagranie, które nie zmieści się w krótkiej formule audycji CoverToCover, ale cały album jest nie tylko wspomnieniem wielkich gwiazd sprzed lat, ale niezwykle ciekawym koncertem, którego szczęśliwcy obecni na widowni z pewnością nie zapomną do końca życia.

Jak każdy dobry jazzowy standard, „Cantaloupe Island” daje się ciekawie przekształcić i zaadaptować na dowolny instrument, jeśli tylko muzyk na nim grający ma dość inwencji i muzycznej wyobraźni, żeby zaproponować inne, swoje własne spojrzenie na cudzą kompozycję. Tym właśnie różni się jazz od każdej innej muzyki. Dlatego też zamiast ciekawego spojrzenia twórców oryginału na kompozycję Hancocka po dwudziesty latach, wybieram wersję na skrzypce i fortepian Jeana-Luca Ponty i genialnego George’a Duke’a z 1969 roku. Jean-Luc Ponty nagrał „Cantaloupe Island” co najmniej 2 razy. Nagranie ze studia znajdziecie na płycie „The Jean-Luc Ponty Experience”, a koncertowe z inną sekcją rytmiczną (ale również z George’m Duke’iem na fortepianie) na „Live At Donte’s”. Ja wybieram wersję koncertową.

Do krótkiego przypomnienia historii powstania kompozycji „Cantaloupe Island” Herbie Hancocka skłoniła mnie jej nowa interpretacja umieszczona na płycie „Inspirations & Dedications” Ala Fostera. To album perkusisty, więc nagranie skupia się na rytmie. Warto pamiętać, że w krótkim czasie od 1962 do 1964 roku Hancock nagrał 4 albumy – debiut „Takin’ Off” z przebojowym „Watermelon Man”, „My Point Of View” z kopiującym przebojowy pomysł z poprzedniej płyty „Blind Man, Blind Man” i zapowiadającym styl kolejnych płyt utworem „King Cobra”. W tym czasie nagrywał z Milesem Davisem „Seven Steps To Heaven”, „Hub-Tones” z Freddie Hubbardem i kilka innych znaczących płyt. Kolejny rok to „Inventions & Dimensions” wypełniony latynoskimi rytmami perkusisty Willie’ego Bobo i „Empyrean Isles” z „Cantaloupe Island”, a także genialny „Maiden Voyage”. To wszystko i dużo więcej zanim Hancock skończył 25 lat. W sporej części tej muzycznej podróży pianiście towarzyszył młodszy od niego o 5 lat Tony Williams. Pracowity czas obfitujący w wielkie nagrania i jazzowe przeboje, wśród których jednym z największych jest „Cantaloupe Island”
Logo