Stairway To Heaven – 08/09/2020

Z tych książek można zebrać całkiem niezłą muzyczną bibliotekę. Jak zwykle w przypadku legendarnego zespołu, każdy, kto zbliżył się do nich choćby na chwilę, uznaje, że ma coś do powiedzenia i napisze kolejną książkę. Chcecie wiedzieć wszystko z jednej książki – zacznijcie od Micka Walla i jego „When Giants Walked The Earth”, albo od „Light & Shade – Conversations with Jimmy Page” Brada Tolinskiego. Ta pierwsza doczekała się nawet polskiego tłumaczenia, ale ja wolę zostać przy oryginale. Później możecie zbierać kolejne i liczyć na kolejne ciekawostki, ale będziecie już wiedzieć, czego szukacie w kolejnych książkach. Jeśli zainteresują Was wszystkie tajemnice związane z okultyzmem i obsesją Jimmy Page’a na punkcie niezwykłej postaci Aleistera Crowleya, który pojawia się również w życiorysach innych wielkich gwiazd rocka z Wielkiej Brytanii z lat sześćdziesiątych – przeczytajcie jego absolutnie fenomenalną biografię – „Aleister Crowley – The Biography: Spiritual Revolutionary, Romantic Explorer, Occult Master – And Spy” Tobiasa Churtona. Nie znajdziecie we współczesnym świecie kogoś o ciekawszym życiorysie, nawet jeśli nie wszystko co przeczytacie w tej książce zdarzyło się naprawdę.

Miało być jednak o „Stairway To Heaven”. Przewodnik po książkach znajdziecie pod hasłem #CzytamJAZZ na Youtube. Legendarna kompozycja Jimmy Page’a i Roberta Planta znalazła się w 1971 roku na płycie bez tytułu – czwartym albumie Led Zeppelin. Utwór był za długi na singiel i nie miał z tego powodu szans w radiu. W związku ze swoją strukturą i podziałem na akustyczny, folkowy wstęp, rockowy wybuch gitary Page’a i perkusji Bonhama i powtarzającą wstęp codę nie dało się go skrócić. Stał się za to jednym z najważniejszych rockowych hymnów wszechczasów i tak wszystkim kojarzył się z Led Zeppelin, że mało kto, oprócz początkujących gitarzystów w swoich sypialniach i czasem sklepach muzycznych próbował go grać. Do odważnych zaliczała się Dolly Parton, ale dociekania jak się jej udało zostawię Waszym możliwościom przeszukiwania internetu. Jest jednak jeden wyjątek od reguły, że „Stairway To Heaven” to tylko Led Zeppelin, albo wirtuozi gitary w wersji instrumentalnej (większość takich prób wypadała zupełnie bez sensu), ale to temat na osobną monografię i wątki australijskie związane ze „Stairway To Heaven” zostawię sobie na specjalne odcinki cyklu CoverToCover.

Warto przypomnieć również, że melodia „Stairway To Heaven” stała się przedmiotem sporu prawnego, bowiem przez wiele lat Randy California utrzymywał, że jest plagiatem napisanego przez niego przeboju grupy Spirit – „Taurus”. Kilka lat temu spór zakończył się ostatecznym odrzuceniem przez sąd wszelkich roszczeń Californi jako bezzasadnych. Jak na ironię, proces odbywał się w Californi.

Z tematem „Stairway To Heaven” doskonale poradził sobie Frank Zappa, choć ciągle nie mam pewności, czy to było na poważnie, czy muzyczny dowcip przez przypadek wypadł zbyt dobrze. Niezwykłą wersję na fortepian solo przygotował członek innego wielkiego rockowego zespołu Rick Wakeman. Od 1971 do 2017 roku minęło sporo czasu. Moim zdaniem jednak nikt inny wcześniej nie potrafił usłyszeć w tej kompozycji doskonałej melodii, zrobił to dopiero mistrz klawiatur z Yes – Rick Wakeman. A odcinek australijski o „Stairway To Heaven”, a może nawet kilka już wkrótce…
Logo